Rozdział 3

Vanessa POV's 



To.wszystko.nie.dzieje.się.naprawdę. Nie mogę uwierzyć w moje zasrane szczęście. To wszystko jest bez sensu. No bo przecież my się nawet nie znamy a on zachowuje się jak bym zabiła mu rodzinę. Trochę to dziwne, ale w momencie, kiedy zostałam porwana nawet nie pomyślałam o swojej śmierci.
W głowię miałam mętlik. Huh, i jeszcze ta niekomfortowa, irytująca cisza. Powiedz coś wreszcie.... 

-Coś nie tak, kochanie? -mruknął tym swoim seksownym głosem.

-Umm.. Nie nic, tylko siedzę w aucie z człowiekiem,  którego nie znam a karze mi do siebie mówić killer.
Z człowiekiem, który mnie zranił. I człowiekiem, który pewnie jeszcze dziś będzie gotów mnie zabić.
Nic takiego. Przecież to normalne. Codziennie jestem kaleczona i porywana przez "ludzi w masce"
-powiedziałam sarkastycznie.

-Ehh, pytasz tak każde porwane osoby czy tylko się zgrywasz?
- wnioskuję, że moja odpowiedź jedynie go bawiła. On jest jakiś porąbany!
-Woah, skarbie! Czy ja powiedziałem, że chcę Cię zabić? - uśmiechnął się i kontynuował, nawet nie dając mi szansy na odpowiedź.

-Chyba już Ci mówiłem, że wszystkiego się dowiesz. I... nie zabije Cię.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz