Vanessa POV's
Poniedziałek. Najbardziej znienawidzony przeze mnie dzień. Omało nie spadłam z łóżka, kiedy usłyszałam dźwięk budzika. Cholera. Chcąc czy nie chcąc - wstałam. Ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na śniadanie. Oczywiście nie obeszło by się bez wtrącania nosa w nie swoje sprawy. Tak, wiecie o kim mówię.Młodsze rodzeństwo. Wstrętny, paskudny bachor i brat w jednym. Macie lepsze połączenie?
-Chyba nasza księżniczka wstała lewą nogą... -uśmiechnął się szyderczo.
-Nie mówiąc o panu, który nie wyczyszcza historii w przeglądarce. -chyba trafiłam w czuły punkt, bo chłopak od razu się zamknął. Jak się okazało byliśmy sami w domu. Widocznie rodzice mieli dziś drugą zmianę. Mój tata jest elektrykiem a mama weterynarzem. Wiedząc, że sama będę musiała zrobić coś do jedzenia, wolałam pójść łatwiejszą drogą i po prostu zrobiłam nam obu płatki z mlekiem.
-Zjedz to smarkaczu, bo nic innego teraz ci nie wyczaruję.
-Ze względu na Twoje IQ wcale się nie dziwię, ale może jednak już czas nauczyć się gotować? -mądre zagranie bracie, ale jeszcze słowo i...
czując wibracje mojego dzwoniącego telefonu, wyciąnęłam go z kieszeni i przesunęłam po ekranie aby go odblokować. Charlotte.
-Mhmm... Będziesz dzisiaj w szkole czy znów idziesz na wagary? -nie złe przywitanie.
-Nie tym razem. Mam dzieciaka na głowie.
-Biedna. Przyjadę do ciebie okej? Jestem już właściwie na Twojej dzielnicy.
-Ja i Harry w jednym samochodzie... Ah, zaryzykuję.
-Świetnie. Widzimy się zaraz, ciaoo!
-Wariatka -powiedziałam sama do siebie. Wstałam i wzięłam na ramię swoją szkolną torbę.
-Harry, zbieraj się. Przyjedzie po nas Charlotte i z tego co wiem, nie jest najcierpliwszą osobą na świecie.
Po kilku minutach czarne BMV podjechało pod nasz dom. Zamknęłam drzwi i jeszcze raz przekręciłam kluczykiem by upewnić się, czy na pewno się nie otworzą.
Przywitałam się z przyjaciółką i zajęłam miejsce pasażera, Harry usiadł z tyłu. Zresztą nie miał innego wyjścia. Dziewczyna włączyła radio i słysząc ulubioną piosenkę szybko podgłośniła. W dobrym chumorze dojechaliśmy na parking szkolny. I tu zaczyna się mój grymas. 4 słowa... nu-dne - lek-cje.
Brat powiedział tylko krótkie "nara" i poszedł w kierunku wejścia. Charlotte popatrzyła na mnie i potrząsnęła brwiami z uśmiechem. Nie miałam pojęcia o co jej chodzi. Kiwnęła głową na prawo a ja ujrzałam...go.
-Idzie Twoja miłość. Błagam tylko nie graj przed nim jak ostatnio.
-Morda! -krzyknęłam i błyskawicznie poprawiłam włosy. Strasznie zaczęły mi się pocić ręce. Chciałam już uciec do klasy, kiedy od podszedł do mnie i powiedział:
-Cześć dziewczyny -wyszczerzył się a my bez problemu pogłyśmy podziwiać jego szereg białych zębów.
#Ratunku
Może na taką nie wyglądam, ale jestem strasznie nieśmiała. Porównajcie sobię teraz moje zachowanie w stosunku do Charlotte lub Harrego a...
-Cześć, cześć Rayan. -powiedziała ciepło moja przyjaciółka.
-HH...hej. -powiedziałałam drżącym głosem. Bałam się, że zaraz palne coś głupiego.
-Wszystko dobrze...ym.. Vanessa? -spytał.
-Tak, jak najbardziej. Ja już muszę iść na lekcję, do zobaczenia, pa. -powiedziałam na jednym wydechu i kierowałam się w stronę budynku. Jeszcze raz obróciłam się w kierunku Rayana aż nagle..
-Bieber idioto, uważaj! Dosłownie wpadłeś na mnie.
-Też miło Cię widzieć. -powiedział sarkastycznie. Nie zbyt za sobą przepadaliśmy.
Pomógł mi wstać i dodał:
-Cóż.. właściwie to ty na mnie wpadałaś marząc o niebieskich migdałach. O, bym zapomniał... widzimy się na chemi, moje ty kochanie. -mrugnął a ja odrazu się otrząsłam. Nie był moim wrogiem czy nieprzyjacielem, ale był straasznie irytujący.
Zmienia dziewczyny jak rękawiczki. Udaje luzaka. Myśli, że jest najlepszy. Uważa, że każda się w nim kocha. Uwielbia MI dokuczać. Mogłabym wymieniać dalej, ale pozwólcie mi chwilowo zmienić temat... Czemu akurat na mnie się uwziął!? Otrzepałam się z piasku i weszłam na korytarz.
-Ah, jakże się stęskniłam za tym widokiem klejących się po kaloryferach par. -zakpiłam pod nosem i udałam się na pierwszą lekcję.
***
-Japier.... Czy ja dobrze usłyszałam? Początek szkoły i już gówniany test... jutro? Pieprze to!
-Spokojnie. Może jak dadzą nam w kość na początku to drugi semestr będzie lżejszy. -powiedziała osoba, którą darzę największym zaufaniem - oczywiście Charlotte.
Świetnie, super. Coś przeczuwam, że ten dzień będzie coraz bardziej popiepszony.
Czeka mnie chemia. Ja tego nie przeżyję. Dzwonek. Cholerny, głupi dzwonek.
-Oddychaj. Jeszcze zemdlejesz i co Bieber zrobi? Myślisz, że nie wykorzysta okazji na tzw. "usta, usta" ?
-Nie pomagasz. -warknęłam i weszłam do klasy.
On już tam był. On i jego chytry uśmieszek. Gdybym mogła zdarłabym go mu z tej krzywej gęby.
-Co taka minka, skarbie? Uśmiechnij się, dla mnie. -powiedział i zdjął mi torbę z ramienia zawieszając ją na wieszak w ławce. Chciał mnie przytulić, ale go odepchnęłam z taką siłą, aż upadł na podłogę. Rayan i Charlotte zachichotali spoglądając na nas kontem oka.
-Zabieraj ode mnie te brudne łapy! -powiedziałam oburzona. Nie do wiary, że całe 45 minut z... tym kimś.
Zrobił mi obciach na oczach Rayana. Nie wybacze mu tego.
-Ostraa, to lubię. -coś tam pieprzył pod nosem, nawet nie chciało mi się tego słuchać. Opadłam na krzesło i zaczęłam się uspokajać licząc do dziesięcu.
-Oddychaj. Jeszcze zemdlejesz i co Bieber zrobi? Myślisz, że nie wykorzysta okazji na tzw. "usta, usta" ?
-Nie pomagasz. -warknęłam i weszłam do klasy.
On już tam był. On i jego chytry uśmieszek. Gdybym mogła zdarłabym go mu z tej krzywej gęby.
-Co taka minka, skarbie? Uśmiechnij się, dla mnie. -powiedział i zdjął mi torbę z ramienia zawieszając ją na wieszak w ławce. Chciał mnie przytulić, ale go odepchnęłam z taką siłą, aż upadł na podłogę. Rayan i Charlotte zachichotali spoglądając na nas kontem oka.
-Zabieraj ode mnie te brudne łapy! -powiedziałam oburzona. Nie do wiary, że całe 45 minut z... tym kimś.
Zrobił mi obciach na oczach Rayana. Nie wybacze mu tego.
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
Taki piękny chłopak, a taki głupi. Szkoda, że się zmarnował. Mówię szczerze - był na prawdę przystojny. Rayan po prostu był milszy. Kiedy już uspokoiłam swój oddech musiał mnie od nowa zdenerwować. Spoglądał na mnie co chwilę iż czułam się niekonfortowo. Myślałam, że go zaraz palnę.
-Jeszcze mnie pokochasz. Zobaczysz. -szepnął mi uwodzicielsko do ucha.
-Oczywiście Bieber. Jak ja kooocham Twoje poczucie humoru. -przewróciłam oczami.
Chłopak tylko cicho się zaśmiał a po jakiejś minucie puścił mi oczko i "cmoknął powietrze". Myślałam, że zwymiotuję. Nie wytrzumując już dłużej...
-Proszę Pani to niesprawiedliwe -przerwałam nauczycielce, która omawiała wojnę pod Grunwaldem.
-No trochę tak Vanesso, masz rację.
-Nie, nie, nie... Mówiłam o Justinie. Czy ja muszę z nim siedzieć? -powiedziałam zmęczona już tym wszystkim robiąc najsłodszą minę, na jaką było mnie stać.
-Nie dyskutuj ze mną. Celowo was rozsadziłam. Lepiej skup się na lekcji.
-Gdybym chciała się skupić, poszłabym na kibel. -mruknęłam cicho do chłopaka na co wyszczerzył się w uśmiechu. Przyznam... miał te swoje "miłe" momenty. Z kilku kwestiach nawet się zgadzaliśmy i pomagał mi w kilku zadaniach. Jakby nie mogło tak być codziennie.
45 minut później....
-Nareszcie! -wykrzyknęłam uradowana końcem lekcji.
-Oh, błagam aktorką to ty jesteś marną. Nie musisz ukrywać swoich uczuć do mnie.
-Aktorką to ja jestem doskonałą, jeśli nie zauważyłeś. Pamiętasz jak wtedy serio myślałeś, że mam złamaną kostkę? -wypominałam mu. -Nic do Ciebie nie czuję i już to się nie zmini. Teraz zejdź mi z oczu. -dorzuciłam. Chłopak wyraźnie nie był zadowolony moimi słowami. Kiedy wyszliśmy na korytarz od razu złapał mnie za rękę, przybliżył do siebie i odepchnął do ściany kładąc ręce po dwóch moim stronach. Zbliżył się do mnie i szepnął mi usta:
-A teraz? -odczekał chwile po czym złączył nasze wargi.
Szkoda ,że taki krótki. Bardzo lubię Biebera ;)
OdpowiedzUsuńczekam na next i zapraszam: http://violettadisneypoland.blogspot.com/
Ty czytałaś na prawdę krótki fragmencik, wiem. On tylko był aby sprawdzić jak wychodzi na blogu tekst. Dopiero się rozkręcam. Jak widzisz to już jest dłuższy i całkiem inny. Powinien być jeszcze dłuższy czy odpowiednio teraz? Ja jestem Belieber :)
UsuńDziękuję za miłe komentarze. Wiem, że są na razie tylko dwa ale blog nie dawno co powstał więc... :)
PISZ DALEJ :D
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńFajne, zapraszam do mnie :)
OdpowiedzUsuńhttp://why-do-i-have-to-live.blogspot.com/